Zakup biletów na ten seans możliwy jest poprzez stronę festiwalu Timeless:
Uwaga: nastąpi przekierowanie na stronę https://timelessfilmfestival.pl/
Przedostatni film w karierze Bertolucciego – brzydki, piękny, pretensjonalny, wybujały, problematycznie sztuczny, pozornie skomplikowany – jest być może najtrudniejszym dziełem w tej sekcji. A jednak najlepiej oddaje jej ideę. Bo dla Bertolucciego hasło „odnaleźć kino, odnaleźć obraz” oznaczało umożliwić, by utopia mogła się ucieleśnić. Film skierowany jest raczej do młodych, których wówczas nie było – tymi słowami Bertolucci przedstawiał swój projekt. Chciałbym mieć wehikuł czasu, żeby móc ich przenieść do tamtej epoki. Nie interesują mnie filmy czysto historyczne, nie zamierzałem tworzyć docudramy – chciałem raczej wywołać pewną infekcję. W filmie polityka pojawia się dopiero po kwestii wolności i seksu, bo rok 1968 to nie była tylko polityka. Było mnóstwo emocji: mieszanka kina, seksu, rock’n’rolla, pierwszych skrętów i oczywiście polityki. Pasja do kina była przeżywana fizycznie i fizjologicznie. Śnić o życiu, zanim się je przeżyje – to rewolucja, której Bertolucci bronił przed każdą inną rewolucją, jak na prawdziwego miłośnika życia przystało.
EN
Young American Matthew (Michael Pitt) arrives in Paris in early 1968. A devoted cinephile, he soon meets Isabella (Eva Green) and Théo (Louis Garrel), inseparable siblings and regulars at the Cinémathèque Française. An intense and complicated bond, both physical and psychological, gradually develops between the three as Paris ignites with revolutionary fervor. The penultimate film of Bertolucci’s career—ugly, beautiful, pretentious, exuberant, problematically artificial, seemingly complicated—is perhaps the most challenging work in this section. Yet it reflects its idea most fully. For Bertolucci, the call to “rediscover cinema, rediscover the image” meant allowing utopia to become reality. In interviews, Bertolucci explained that The Dreamers was not intended as a traditional historical film about 1968, but as a vivid evocation of the era’s mix of cinema, freedom, sexuality, and politics, aimed at transmitting that spirit to viewers who were not there. Dreaming about life before living it – that is the revolution Bertolucci defended against all others, as befits a true lover of life.