Ewa (w tej roli Barbara Kwiatkowska) trafia jednak w sam środek surrealistycznego labiryntu przypadków, pomyłek i osobliwych spotkań. W ciągu jednej nocy poznaje świat, w którym obok siebie funkcjonują milicjanci, złodzieje, prostytutki, konspiratorzy, uczniowie i rozmaici ekscentrycy.
Chmielewski buduje komedię z rytmu kolejnych epizodów, nieporozumień i nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, ale pod farsową powierzchnią kryje się uważna obserwacja powojennej polskiej rzeczywistości. Miasto staje się miniaturą społeczeństwa, a jego mieszkańcy – galerią charakterów i ludzkich słabości. Szczególnie interesujące jest zderzenie oficjalnego porządku z chaosem codzienności, w którym instytucje zamiast zapewniać bezpieczeństwo często stają się źródłem kolejnych absurdów.
„Ewa chce spać” jest zarazem komedią sytuacyjną, kryminałem na opak i filmem o inicjacji – niewinna bohaterka w ciągu jednej nocy odkrywa skomplikowany świat dorosłych. Chmielewski świadomie igra z konwencjami kina popularnego, tworząc styl, który zapowiada jego późniejsze, niezwykle charakterystyczne poczucie humoru. Film pozostaje jednym z najciekawszych przykładów tego, jak polskie kino lat 50. potrafiło przemycać społeczną obserwację i ironię pod pozorem lekkiej, bezpretensjonalnej rozrywki.
Film otrzymał nagrodę główną - Złotą Muszlę na festiwalu w San Sebastián.