Film jest często traktowany jako kontynuacja "Wielkiego błękitu". Tam ocean był miejscem obsesji i ucieczki człowieka od świata; w "Atlantis" człowiek praktycznie znika. Kamera skupia się wyłącznie na podwodnym życiu: delfinach, wielorybach, płaszczkach, rekinach czy wężach morskich.
Besson całkowicie rezygnuje z tradycyjnej narracji. Film podzielony jest na symboliczne rozdziały, takie jak „światło”, „miłość”, „nienawiść”, „łagodność” czy „narodziny”. Całość opiera się na rytmie montażu i muzyce Éric Serra, wieloletniego współpracownika Bessona. To właśnie muzyka prowadzi emocje widza bardziej niż obraz.
Ważne jest też to, że "Atlantis" powstał jeszcze przed erą cyfrowego kina przyrodniczego. Zdjęcia były niezwykle trudne technicznie i realizowane na taśmie filmowej. Dzięki temu film ma hipnotyczny, organiczny charakter, bardzo odmienny od współczesnych dokumentów BBC czy National Geographic. Wielu widzów odbiera go bardziej jako medytację lub doświadczenie sensoryczne niż klasyczny dokument przyrodniczy.
Copyright: Gaumont