Miguel (David Verdaguer), architekt krajobrazu, jedzie na konferencję do Liège, gdzie jego projekt weźmie udział w konkursie, mierząc się z pracami czołowych architektów z całego świata. Dzieło Miguela to park wypełniony klepsydrami, zachęcający do medytacji w świecie, który gna coraz szybciej, jak błyskawica. To także oczywista analogia jego życia - mężczyzny, który czuje, że dojrzałość przyszła do niego zbyt wcześnie i że nie spełnił swoich młodzieńczych marzeń. Może dlatego w jego melancholijnej osobowości zaczyna dominować pesymizm, poczucie niedocenienia i bezczelność.
W podróży do Walonii towarzyszy mu Marta (Amaia Salamanca), z którą od pięciu lat dzieli życie. Chociaż ich związek przechodzi kryzys, zdecydowali się na wspólny wyjazd. Tymczasem Miguel odczytuje w telefonie wiadomość, którą dostał przez pomyłkę i… czar pryska. To, co miało być cudownym weekendem we dwoje, zamienia się w samotność. Zdezorientowany, zostaje sam w zimnym, niegościnnym mieście, rozmyślając, jak zbudować swoją przyszłość. Pocieszenie znajduje u Olgi (Isabelle Renauld), wolontariuszki na konferencji architektonicznej. Starsza od niego rozwódka, zakochana w Majorce i francuskim śpiewającym poecie Georges'u Brassensie, przyjmuje go pod swój dach. Oferuje mu jednak coś więcej niż tylko schronienie, wikt i opierunek.
„Zawsze jest zima” to prosty, słodko-gorzki film, który umiejętnie łączy komedię i dramat, nawiązując stylem do obrazów Woody'ego Allena czy Billy'ego Wildera.
Kolejna znakomita rola Davida Verdaguera (Żarty i papierosy, Nasz dom - 23.TKH, Dni, które nadejdą – 20.TKH, Lato 1993 – 18.TKH). Postać Miguela wydaje się stworzona specjalnie dla niego. Jak zawsze naturalny, potrafi połączyć humor z dramatycznymi sytuacjami, których nie brak w filmie. Bez wątpienia urok tej postaci jest jego zasługą.