Fabuła jest pozornie prosta: tajemnicza kobieta jeździ po Szkocji vanem i uwodzi samotnych mężczyzn. Stopniowo okazuje się, że nie jest człowiekiem, lecz obcą istotą badającą i wykorzystującą ludzi. Film bardzo szybko odchodzi jednak od klasycznej narracji science fiction i staje się medytacją o cielesności, seksualności, samotności i tym, czym właściwie jest człowieczeństwo.
Wiele scen ma charakter niemal eksperymentalny. Nie ma tu klasycznej akcji, reżyser zmusza widza do obserwowania świata z perspektywy istoty, która nie rozumie ludzkich emocji ani moralności. To kino bardziej doświadczenia niż opowieści.
Ogromne znaczenie ma też sposób realizacji. W filmie wystąpili niezawodowi aktorzy a rozmowy nagrywano ukrytymi kamerami w prawdziwych przestrzeniach miejskich. Dzięki temu film ma dokumentalny realizm zderzony z całkowicie surrealistyczną atmosferą.
Szczególnie ważna jest muzyka, którą stworzyła Mica Levi. Niepokojące smyczki i powtarzalne motywy budują atmosferę drapieżności i obcości.
Film początkowo nie został dobrze przyjęty, ale z czasem urósł do statusu dzieła kultowego. Dziś regularnie pojawia się na listach najważniejszych filmów XXI wieku i jest uznawany za jedno z najoryginalniejszych osiągnięć współczesnego kina artystycznego.
To kino wymagające i chłodne emocjonalnie — wielu widzów je odrzuca, inni uznają za arcydzieło. Właśnie ta niejednoznaczność sprawiła, że "Pod skórą" stał się jednym z najczęściej analizowanych filmów współczesnego kina.