Jednak nie jest mu dane cieszyć się tą wolnością. Gorący piasek kanaryjskich wydm Maspalomas, jasne światło i przestrzeń po horyzont zmienia się w szary, zimny pokój w domu spokojnej starości w Kraju Basków, dokąd trafia po udarze. Znowu jest w mieście, z którego uciekł. I znowu otoczony nowymi znajomymi, którzy wzgardziliby nim, gdyby znali prawdę. Musi ukrywać, że jest gejem.
Przeszłość powraca również w postaci jego córki (Nagore Aranburu), która nigdy nie zaakceptowała osobistej rewolucji ojca i tego, że zniszczył rodzinę. Mimo wszelkich przeciwności losu, Vicente odradza się, jednak by tak się stało, musi zaprzeczyć sobie, pohamować rządzące nim impulsy i od nowa nauczyć się kochać. Ewolucja bohatera jest zawsze subtelna i piękna, a Josemu Ramonowi Soroizowi (wyróżnienia za najlepszą pierwszoplanową rolę męską: Srebrna Muszla na Festiwalu w San Sebastián 2025, Nagroda Forqué 2025, Nagroda Feroz 2026 oraz Nagroda Goya 2026) udaje się nasycić swoją postać wyjątkowością, dodając głębi i tak już porywającemu scenariuszowi.
Jose Mari Goenaga i Aitor Arregi stawiają na szczerość, prawdę i swobodę wypowiedzi. „Maspalomas” – jeden z najlepszych filmów ubiegłego roku, z finezją i subtelnością traktuje o miłości, wyzwoleniu i ostatecznie, oporze. To obraz, w którym przestrzeń i światło Gran Canarii kontrastują z Krajem Basków ukazanym przez reżyserów jako sentymentalne więzienie, miejsce, w którym obowiązuje cisza, a wszystko, co odbiega od normy, musi być trzymane pod kluczem, zaś okazywanie uczuć czy sentymenty są postrzegane jako słabość.