Śledztwo zmusza go do spotkania z Hannibalem Lecktorem (Brian Cox), przebywającym w specjalnym areszcie mordercą. To właśnie starcie z nim kilka lat wcześniej niemal kosztowało Grahama życie. Lecktor jest jednak tylko częścią układanki. Żeby schwytać zabójcę, którego teraz ściga, Graham musi zacząć myśleć tak jak on. Pytanie, jak daleko może się w tym posunąć.
„Manhunter” miał premierę pięć lat przed „Milczeniem owiec”. Michael Mann przeniósł na ekran „Czerwonego smoka”, pierwszą powieść Thomasa Harrisa, w której pojawił się zabójczo inteligentny Hannibal Lecter. Tyle że mistrz manipulacji nazywa się tutaj Lecktor – to jedna z wielu zmian wprowadzonych w stosunku do literackiego oryginału. Hannibal nie jest zresztą jedynym elementem „Manhuntera”, który wyprzedzał swoje czasy. Film zapowiadał fascynację kina lat 90. seryjnymi mordercami, profilerami i zaglądaniem w umysły zbrodniarzy.
„Manhunter” nosi już wszystkie znaki rozpoznawcze Michaela Manna, późniejszego twórcy „Miami Vice” i „Gorączki”. Kryminalne śledztwo zamienia się tu w hipnotyczny spektakl nocnych przestrzeni, intensywnych kolorów, muzyki i zdjęć Dantego Spinottiego.
Po 40 latach film wraca w wersji reżyserskiej i w jakości 4K, po rekonstrukcji cyfrowej i finalnym montażu nadzorowanym przez samego Manna.
Odrestaurowana wersja została w 2026 roku zaprezentowana m.in. na festiwalu Il Cinema Ritrovato w Bolonii.
Jakub Demiańczuk - dziennikarz tygodnika „Polityka", stały współpracownik „Kina" oraz „Noise Magazine". Członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich i FIPRESCI. Krytyk filmowy i komiksowy, a przede wszystkim widz, czytelnik i słuchacz, zafascynowany kulturą popularną i tym, jak reaguje ona na zmiany społeczne, polityczne i historyczne. Autor książki „Projekt Rust", wywiadu rzeki z rysownikiem Marcinem Rusteckim. W Muranowie przez dwa lata programował Przegląd Nowego Kina Niderlandzkiego.