Ich film zanurzony jest w historii, ale mówi językiem doskonale wyczulonym zarówno na tradycję kina autorskiego, jak i rytm współczesnych seriali. Tytuł pochodzi z niedokończonego, zaledwie czterostronicowego tekstu Lorki, który staje się jednym z kluczowych elementów fabuły. Calvo i Ambrossi napisali scenariusz wspólnie z dramaturgiem Albertem Conejero, włączając do adaptacji także jego sztukę La piedra oscura. W utworze Lorki zamożny mężczyzna, ukrywający swoją orientację seksualną, stara się o przyjęcie do kasyna. Homofobiczna komisja odrzuca go jednak w tajnym głosowaniu: białe kule oznaczają zgodę, czarne – odmowę. Echo tego gestu niesie się przez cały film. Powracają tu pożądanie i wyparcie, pamięć i wstyd, także ten podszyty katolickim poczuciem winy. Błyskotliwa, przejmująca "Czarna kula" buduje pomost między pokoleniami gejów, których opowieści – wymazane przez przemoc systemu, milczenie albo czas – nadal nawiedzają społeczność LGBTQ jak niespokojne duchy.
Dorota Lech