Arab Blues

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej? Komedia „Arab Blues” przypomina, że powroty w rodzinne strony nie zawsze bywają łatwe. Tak jest w przypadku wychowanej we Francji Selmy, która postanawia wrócić do Tunezji, aby otworzyć gabinet psychoanalityczny. Na miejscu okazuje się jednak, że nie tylko nikt tam na nią nie czeka, ale jej zawód i styl życia nawet najbliższym krewnym wydają się cokolwiek podejrzane. Kulturowe różnice generują serię pomyłek i nieporozumień, które debiutująca reżyserka Manele Labidi ze swadą rozbraja humorem.

Niezależna, niezamężna, żyjąca na własnych zasadach Selma jest solą w oku konserwatywnej rodziny i miejscowej władzy. W ulubionych dżinsach i z papierosem w ustach szybkim krokiem przemierza ulice, korytarze i pokoje, odkrywając po drodze nie tylko absurdy lokalnego prawa, ale i własną tożsamość. Charyzma, urok i ekranowy magnetyzm odtwórczyni głównej roli, Golshifteh Farahani (gwiazda „Patersona” Jima Jarmuscha oraz „Co wiesz o Elly” Asghara Farhadiego), sprawiają, że od początku kibicujemy szalonym planom psychoanalityczki. Kibicujemy też jej kolejnym pacjentom, którzy - wychowani w opresyjnej kulturze - wreszcie przyznają sobie prawo do depresji, lęku i bycia tym, kim naprawdę są.
 
Słoneczna, pełna światła i soczystych kolorów komedia Manele Labidi opowiada o uniwersalnym konflikcie tradycji z nowoczesnością oraz zbiorowości i jednostki. Pokazana w „Arab Blues” Tunezja dochodzi do siebie po arabskiej wiośnie i jak nigdy wcześniej, potrzebuje zbiorowej terapii. A film w ciepłym, lekkim i dowcipnym tonie podkreśla, że nie ma politycznych rewolucji bez codziennej obyczajowej rewolty: przeciwko rodzicom, szkole, politykom, zasadom tak sztywnym, że nie pozwalają oddychać. I przypomina, że humor zawsze był najlepszą z terapii.

GŁOSY PRASY

Warstwa lekkiej jak morska bryza i ciepłej – choć doprawionej satyrą – komedii przykrywa nadzienie w postaci problemów, których Tunezyjczycy nie zdążyli przepracować, adaptując się pospiesznie do nowej rzeczywistości po jaśminowej rewolucji.
Co Jest Grane 24

Wyważony i niejednoznaczny nieraz humor jest wielką siłą „Arab Blues" (...) Istota zrozumienia i dialogu stanowią serce „Arab Blues".
NaEkranie

Labidi ma niewątpliwy talent do prowadzenia aktorów oraz inscenizowania scen komediowych.
Film.org.pl

„Arab Blues" to kino ciepłe i pełne humoru, ale nieunikające trudnych tematów.
Onet.pl

Farahani i Labidi, pracując na stereotypach i stosując różne przebrania, potrafią je z wdziękiem ośmieszyć. W końcu same doskonale wiedzą, jak to jest żyć w podwójnej rzeczywistości, również tej europejskiej.
Tygodnik Powszechny

Na ekranie

Newsletter

(raz w tygodniu)