Max Linder był jedną z najjaśniejszych postaci ery kina niemego - elegancki, błyskotliwy i uwielbiany przez tłumy. Jednak 1 listopada 1925 roku świat zszokowała wiadomość o jego podwójnym samobójstwie z młodą żoną, Ninette. Okoliczności tragedii do dziś pozostają niejasne, a życiorys artysty przypomina historię, którą ktoś celowo próbował wymazać z kart kina.
Tytuł filmu nie jest metaforą. Max Linder kilkakrotnie cudem uniknął śmierci - podczas wojny, na planie filmowym i w życiu prywatnym. Każdy z tych epizodów pozostawił ślad nie tylko w jego psychice, lecz także w jego twórczości. Film prowadzi widza przez miejsca, które kształtowały artystę m.in.: Francję, Hiszpanię, Polskę, Rosję i Stany Zjednoczone. Wiele materiałów archiwalnych, odnalezionych w tych krajach, nigdy wcześniej nie było pokazywanych w kinach.
Film Porembnego to nie klasyczna biografia, lecz śledztwo. Kamera zamiast narratora prowadzi widza przez kolejne tropy, dokumenty i wspomnienia, odsłaniając narodziny fenomenu sławy, która potrafi zarówno wynosić na piedestał, jak i niszczyć.
Zaskakuje także forma filmu. Choć powstał dziś, wygląda jak produkcja sprzed stulecia. Twórcy wykorzystali między innymi oryginalną kamerę 35 mm z lat 20., dawną optykę i odrestaurowaną taśmę, a współczesne ujęcia przetworzyli za pomocą sztucznej inteligencji. Muzykę do filmu skomponował nominowany do Oscara Reinhardt Wagner, a nagrania zrealizowano w Narodowej Filharmonii Bałtyckiej, co nadaje całości brzmienie, które równie mocno zakorzenia film w epoce, jak przenosi go w wymiar niezwykłego, współczesnego spektaklu. Dzięki temu obraz przypomina materiał odnaleziony w zapomnianym archiwum, a granica między przeszłością a teraźniejszością niemal zanika.
Prace nad filmem trwały osiem lat. Kluczowe okazały się prywatne zbiory Maud Linder, córki artysty, która przez całe życie walczyła o ocalenie pamięci o ojcu. Dopiero one ujawniły najbardziej niepokojący element tej historii: po śmierci Maxa jego filmy trafiły do brata, który z zazdrości zakopał taśmy w ogrodzie, pozbawiając świat dorobku człowieka, który stworzył fundamenty filmowej komedii. Porembny wspomina:
„Kiedy dowiedziałem się, że filmy Maxa zakopano w ziemi - wraz z jego pamięcią - obiecałem sobie, że zrobię wszystko, aby to zmienić."
Francuska premiera potwierdziła, że reżyser dotrzymał słowa. Krytycy zwracali uwagę, że to pierwszy film o Linderze, który łączy archiwalia z technologią przyszłości, a widzowie podkreślali, że wygląda jak produkcja sprzed stu lat, a jednocześnie doskonale rozumie współczesność.
„Życie i śmierci Maxa Lindera" to opowieść o tym, jak łatwo historia może kogoś pochłonąć i jak wiele trzeba, by ją odzyskać. To film o sławie, która kosztuje więcej, niż ktokolwiek potrafi przewidzieć, oraz o człowieku, którego życie było spektaklem bez możliwości zejścia za kulisy.
Produkcja powstała jako międzynarodowa koprodukcja Polski, Francji i Stanów Zjednoczonych. Za realizację odpowiada AMP Polska.