Historie dwóch nastolatek splatają się z tu z losami agentów FBI: Chestera Desmonda (Chris Isaak), próbującego namierzyć zabójcę Teresy Banks (Pamela Gidley), oraz kierowanego złymi przeczuciami Dale’a Coopera (Kyle MacLachlan).
Podobnie jak w "Blue Velvet", powierzchnia łudzi pozorem normalności, podczas gdy pod spodem czają się niemoralność i trauma. Film okazał się komercyjną porażką i zebrał mieszane recenzje po premierze. Dziś można stwierdzić, że krytyka była przesadzona: Lynch do spółki z Robertem Engelsem skomponowali mroczny sen o zagubieniu i poczuciu winy. Oraz prequel, którego lepiej nie oglądać jako pierwszy. Wedle wielu opinii "Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną" wyznacza punkt zwrotny w filmografii Lyncha, po którym reżyser odrzucił konwencjonalne narracje i jeszcze śmielej wkroczył na surrealistyczny grunt.
Joanna Najbor, Timeless Film Festival Warsaw 2025