Cały ten Kutz. Pokaz filmu "Nikt nie woła" + spotkanie | 11 marca, godz.20:00

Cały ten Kutz. Wyszedłszy z szopienickiego familoka, w łódzkiej filmówce „zapieprzał potwornie” (on sam ujmował to jeszcze dosadniej), żeby przetrwać i nadrobić dystans dzielący go od kolegów. Utalentowany i odważny, dzięki zakorzenieniu w śląskiej kulturze i wartościach stworzył filmy oryginalne, stanowiące w polskim kinie zjawisko absolutnie nowe. Jako artysta i polityk prowokował swoją bezkompromisowością, ciętym językiem, jakim rozprawiał się z oponentami. Całe życie walczył o ukochany Śląsk, którego obraz zamienił w mit, ale równie mocno angażował się w sprawy Polski, atakując narodowy szowinizm, ksenofobię, populistyczne zaczadzenie, ciągoty do państwa wyznaniowego.

Aleksandra Klich w swojej książce pokazuje nam Kutza, jakiego nie znamy. Nowe wydanie zostało poszerzone o wydarzenia z ostatnich lat życia reżysera.

Gośćmi spotkania będą: Renata Dancewicz, Barbara Krafftówna, Olgierd Łukaszewicz

Prelekcja: Tadeusz Sobolewski

Prowadzący: Aleksandra Klich, Jerzy Illg

 

Opis filmu:

Nikt nie woła (1960) to rozgrywający się wkrótce po wyzwoleniu dramat psychologiczny: historia człowieka, który na Ziemiach Zachodnich szuka ucieczki przed konsekwencjami wojny, chcąc rozpocząć nowe życie. Bożek, w przeciwieństwie do Maćka Chełmickiego, nie wykonał rozkazu. Ucieka, osiedla się w miasteczku na Ziemiach Odzyskanych, szuka zapomnienia i samotności. Poznaje Lucynę, dziewczynę dojrzalszą od niego, zawiera jednak także znajomości z innymi kobietami. Kiedy dowiaduje się, że członkowie organizacji podziemnej są na jego tropie, opuszcza pospiesznie miasteczko, ale wszystko wskazuje na to, że wróci do Lucyny, bo łączy ich prawdziwa miłość.

"W tym filmie rodzi się styl Kutza: następuje sakralizacja zwykłej rzeczywistości. Ich ruchy stają się hieratyczne. Zastygają jak przed walką. W tym rytuale miłosnym nie ma nic z sentymentalizmu. Chłopak dąży do miłosnego spełnienia, ale równocześnie się broni, ucieka spod władzy kobiet. Atmosfera staje się podminowana, a rytm filmu – paniczny. W pewnej chwili wydaje się, że nakładają się na siebie dwie akcje: erotyczna i polityczna. Dramat zagęszcza się, aby w końcu pęknąć jak bańka mydlana" – Tadeusz Sobolewski.

 

Newsletter

(raz w tygodniu)