Ronnie Wood: ktoś na górze mnie lubi

Ronnie Wood to geniusz, oszlifowany, bezcenny diament pośród gitarzystów rockowych jacy stąpają albo stąpali kiedykolwiek po ziemi. Żył zawsze i żyje nadal w jeden sposób : szybko i uparcie. Wyciska z życia tyle soków ile natura dała. Wyciska też z siebie. Nie planował tego wszystkiego: mówi, że miał szczęście być we właściwym czasie i miejscu, z właściwymi ludźmi. Ale on także i z tego wycisnął ile się dało. Jak to jest być legendą za życia? Czy ciąży mu to? Czy też uskrzydla? Patrząc na tego renesansowego artystę, możemy być tylko pewni: czas można oszukać. Jak to zrobić? W filmie świetnego reżysera (m.in. Zostawić Las Vegas z Nicolasem Cage’em) Mike’a Figgisa, znajdziecie zapewne odpowiedź na to pytanie.

Film Mike’a Figgisa to bardzo intymny portret Ronniego Wood’a , legendarnego członka grupy Rolling Stones. Poznajemy go jako muzyka, artystę i twardziela nie poddającego się na żadnym z etapów swojego życia. Człowiek, który będąc już po siedemdziesiątce, wciąż jest na szczycie, opowiada swoją historię od skromnych początków w północnym Londynie, gdzie ukształtował się jego muzyczny świat , poprzez niewyobrażalne 50 lat kariery (jak dotąd) na scenie, kiedy to pracował i tworzył muzykę z najwybitniejszymi muzykami naszych czasów w kapelach takich jak: The Birds, Jeff Beck, The New Barbarians , Rod Stewart, The Faces. Ronnie zabiera nas w podróż poprzez całe swoje życie, oprowadzając nas po jego jasnych i ciemnych zaułkach wraz z przyjaciółmi, którzy są nieodłączną częścią jego historii :  Damien Hirst , Mick Jagger, Keith Richards, Imelda May, Rod Stewart.

Na ekranie

Newsletter

(raz w tygodniu)