Park rozrywki

Pewnego słonecznego dnia poczciwy starszy pan w białym garniturze postanawia udać się na wycieczkę do parku rozrywki – planuje pojeździć kolejką i samochodzikami, zjeść kilka przekąsek oraz odwiedzić namioty z zaskakującymi atrakcjami. Chce korzystać z życia i uśmiechać się do ludzi! W parku czeka na niego mnóstwo możliwości, beztroska zabawa oraz spotkania z ciekawymi ludźmi! Krótko mówiąc: zapowiada się całkiem udane i urocze popołudnie.

Bezimienny bohater, wędrując po zatłoczonym lunaparku, uświadamia sobie coraz dobitniej, że to nie jest wesołe miasteczko dla starych ludzi. Osoby w podeszłym wieku są tu zastraszane, poniżane, okradane i traktowane jak obywatele gorszej kategorii lub eksponaty z gabinetu osobliwości. Na dodatek tworzą jedynie problemy i psują zabawę innym. Park rozrywki jest naprawdę świetnym miejscem… chyba że jesteś stary. Wtedy jest do bani. Czyli to dokładnie tak jak z życiem.

„The Amusement Park” to dziwne, niepokojące i surrealistyczne dziecko George’a A. Romero – twórcy kultowej „Nocy żywych trupów”. W 1973 roku stowarzyszenie luterańskie z Pensylwanii zatrudniło reżysera do stworzenia filmu edukacyjnego mającego zwrócić uwagę społeczeństwa na problemy wykluczenia oraz znęcania się nad starszymi ludźmi. Co ich podkusiło, aby zlecić to zadanie ojcu kina żywych trupów? Nie wiadomo, ale ironia sytuacji najwyraźniej im umknęła. Jak się okazało, owoc jego pracy był na tyle przerażający, że stowarzyszenie zapragnęło ukryć film i nikogo nie wystawiać na jego działanie. Produkcja Romero pojawiła się jedynie na kilku festiwalach, by w międzyczasie znikać na całe lata. Ze względu na nietypową formę oraz zawieszenie między horrorem, surrealistycznym thrillerem i filmem edukacyjnym „The Amusement Park” pozostał w dużej mierze niezauważony. Dziś powraca niczym myśl o nadchodzącej starości, by wywołać dyskomfort w kolejnych pokoleniach oraz dotkliwie przypomnieć nam co czeka kiedyś każdego z nas.

Grający główną rolę Lincoln Maazel, mimo że w 1973 roku wcielił się w osobę u kresu życia, zmarł dopiero 36 lat później, dożywając aż 106 lat. Aktor zagrał w jeszcze jednym filmie Romero – „Martinie” z 1976 roku.

 

Na ekranie

Newsletter

(raz w tygodniu)