Krasue: zimne tchnienie

W latach 40. w małej wiosce w Tajlandii dochodzi do serii makabrycznych, niewyjaśnionych mordów bydła i dzikich zwierząt. Farmerzy jednoznacznie stwierdzają, że w okolicy zaczęła grasować krasue, krwiożerczy kobiecy duch znany z tajlandzkich podań ludowych. Sai, młoda pielęgniarka pracująca w wiejskim szpitalu, budzi się w coraz dziwniejszych okolicznościach. Jako córka lokalnego lidera, dziewczyna mierzy się z wysokimi oczekiwaniami społeczności, jak i coraz wyraźniejszymi wyrazami uczucia ze strony prostodusznego Jerda. Gdy do wioski przyjeżdża Noi, najlepszy przyjaciel z dzieciństwa Sai, dziewczyna coraz częściej powraca myślami do wypartych wspomnień z przeszłości i jednej traumatycznej nocy spędzonej w okolicznym opuszczonym domu. Tymczasem w wiosce pojawia się gang łowców krasue, na czele z charyzmatycznym liderem, który nie jest jednak do końca tym, za kogo się podaje...

W “Krasue: zimne tchnienie” Sitisiri Mongkolsiri idealnie łączy elementy ludowej mitologii Azji Południowo-wschodniej oraz buddyjskich podań z motywami znanymi z klasyki horroru zachodniego kręgu kulturowego. Duszna atmosfera małej tajlandzkiej wioski przypomina lokacje znane z krwawych tajlandzkich horrorów lat 80., a przerażająca aparycja dwóch upiorów, krasue i krahanga, zostaje uzupełniona o historię wciąż odradzającej się prastarej klątwy. Reżyser kreśli nieoczywistą relację pomiędzy bohaterami. W klasycznym wątku trójkąta miłosnego sytuuje on bohaterkę jako silną postać, odważnie mierzącą się ze swoją naturą i walczącą o własną przyszłość. Sitisiri Mongkolsiri tym samym tworzy niebanalny obraz tajlandzkiego gotyckiego romansu.

Na ekranie

Newsletter

(raz w tygodniu)