Dzika frajda

Lata 80. Joel to niezbyt bystry, nieporadny życiowo i zupełnie niegroźny dziennikarz specjalizujący się w horrorach, który ma coś wspólnego chyba z każdym z nas – strasznie nie lubi oklepanych scenariuszy, klisz i przewidywalnych zachowań głównych bohaterów w kinie grozy. Pewnego dnia, kierowany beznadziejnym zauroczeniem, trafia do baru, gdzie zrządzeniem losu zalicza zgon… na razie tylko ten alkoholowy. Gdy kilka godzin później budzi się z potężnym kacem w schowku na miotły, nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że tego wieczoru liczba zgonów znacznie przekroczy jego akceptowalne normy. Lokal, w którym utknął, po zamknięciu staje się miejscem spotkań grupy wsparcia dla psychopatycznych morderców. Co gorsza, uczestnicy biorą chłopaka za nowego członka ich kręgu. Joel nie ma wyboru i musi wtopić się w tłum – jak bowiem miałby odmówić zajęcia miejsca pomiędzy dwumetrowym miłośnikiem zarzynania uczestników letnich obozów a niepokojącym księgowym z fetyszem na punkcie klaunów?

 

Gdy podłogę baru pokrywają pierwsze wnętrzności, chłopak może się przekonać ile zdrowego rozsądku zachowa stając się bohaterem scen rodem z horroru. Oczywiście nie idzie mu zbyt łatwo. Na szczęście z pomocą przychodzi mu Carrie – seryjna morderczyni seryjnych morderców.

„Vicious Fun” to lekki i sympatyczny horror komediowy, który beztrosko bawi się z motywami i klimatem rozrywkowego kina grozy. Stojący za kamerą Cody Calahan – reżyser takich filmów jak „Bed of the Dead”, „Pozwól jej wyjść”, „Exit Humanity” czy „The Oak Room” – wyśmiewa gatunkowe założenia klasycznych slasherów, by równie chętnie się w nich zatapiać. Jego zabawa z kinowymi tropami oferuje doskonałe tempo akcji oraz mnóstwo mrugnięć okiem, które pozwolą nam się odprężyć pośród festiwalowego strachu i terroru. Najmocniejszą stroną filmu jest pociesznie nieporadny Joel, mocno przerysowana mimika Boba – kolesia będącego chodzącą parodią Patricka Batemana z „American Psycho”– oraz przyjacielska chemia łącząca dwójkę głównych bohaterów. Uroku całości dodaje wyraźnie wyczuwalna miłość do undergroundowych czasopism, kaset VHS i kolorowego kiczu lat 80.

Na ekranie

Newsletter

(raz w tygodniu)