Bull

Bull był niegdyś opryszkiem w lokalnym gangu. Dziś, zmęczony i niemal całkiem wyzuty z oznak człowieczeństwa, niespodziewanie wraca w rodzinne strony po dziesięciu latach nieobecności. Rodzina i przyjaciele są wyraźnie zaskoczeni jego powrotem. Nie witają go jednak kwiatami i imprezą w ogródku, a jedyne słyszane w okolicy okrzyki nie mają nic wspólnego z radością… Dominują w nich bowiem nuty rozpaczy oraz nieopisanego bólu. Mężczyzna nie powrócił, aby powspominać przy grillu stare dobre czasy czy łączyć zerwane więzi (wszakże znacznie chętniej rozrywa ścięgna i główne tętnice). Bull został złamany i zdradzony – teraz stał się bestią napędzaną pragnieniem krwawej zemsty za dawne krzywdy, a o krok od całkowitego odczłowieczenia trzyma go jedynie walka o odebranego mu syna.

Bull nie będzie szukał wyjaśnień i oczekiwał przeprosin… niczym Wielki Zły Wilk będzie dmuchał i będzie chuchał, aż mózgi jego dawnych bliskich ozdobią ściany. Jego rodzinka nie zamierza jednak czekać bezczynnie na rozliczenie rachunków… W akcie wypaczonej samoobrony decydują się na równie bezwzględne działania zapobiegawcze. Miasteczko zamienia się w scenę zemsty tak okrutnej, że zatraciła już ona wymiar oczyszczający. Następną stacją będzie piekło.

„Bull” to mocne i realistyczne kino brutalnej zemsty, któremu daleko do gatunkowych krewniaków jasno określających strony konfliktu. Paul Andrew Williams – reżyser filmu „Zarżnięci żywcem” oraz współtwórca seriali „Broadchurch” i „Nieznajomi” – oferuje nam bezkompromisowy, brutalny i krwisty thriller stawiający na wyrazisty realizm. Przemoc jest tutaj surowa i szokująca, a błagania ofiar wbijają się głęboko pod skórę. Williams nie bawi się w przerysowanych bohaterów, efekciarstwo i widowiskowe chorografie walki, w których każdy zakapior to świetnie wyszkolony zabójca – Bull dźga, kaleczy i piłuje bez finezji i precyzji. Robi to w szaleńczym szale lub bez mrugnięcia okiem – w końcu ma to jedynie boleć i kończyć się śmiercią. „Bull” to mroczna saga zemsty, podczas której nie będziemy mieli ochoty za nikogo trzymać kciuków.

Charakteru całej produkcji dodaje oszczędna gra aktorska głównego bohatera (Neil Maskell) i sceneria łącząca w sobie mglistą wizję angielskiego miasteczka oraz wyrazistą kolorystykę parku rozrywki i płonącej przeszłości.

 

Na ekranie

Newsletter

(raz w tygodniu)