Nie jestem czarownicą | plus spotkanie z Magdą Podsiadły | 17 kwietnia, godz. 19:00

Kilkanaście minut trwała w Cannes owacja na stojąco dla Rungano Nyoni i jej mrocznej baśni, której akcja rozgrywa się w Zambii.

Magda Podsiadły - córka wrocławskich plastyków malarki Krystyny Michałowskiej-Podsiadły i rzeźbiarza prof. Leona Podsiadłego. Eks-dziennikarka działu kultury wrocławskiej Gazety Wyborczej (od 1990 do 2012, współtworzyła dział i szefowała mu prawie przez dekadę), dzieciństwo spędziła w Afryce Zachodniej (Konakry, Gwinea), absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Interesuje ją teatr i kino Afryki frankofońskiej, (publikowała teksty m.in.w „Didaskaliach”, „Kinie”, „Formacie” i „Notatniku teatralnym”). Poza działalnością dziennikarską zajmuje ją także fotografia reportażowa. Ma na koncie kilkanaście wystaw indywidualnych, m.in. w galerii BWA Awangarda, Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu i Muzeum Narodowym w Szczecinie. Wszystkie poświęcone były współczesnemu życiu ludzi w krajach Afryki.

 

Ops filmu:

Uznana za czarownicę i jako sierota bezbronna wobec oskarżeń, dziewięcioletnia Shula zostaje wysłana do obozu dla wiedźm. Wykluczone ze wspólnoty, odizolowane kobiety zmuszane są do ciężkiej pracy i traktowane jako turystyczna atrakcja (kilkoma satyrycznymi scenami reżyserka właściwie "pozamiatała" – by trzymać się akcesoriów wiedźm – sprawę tzw. turystyki cierpienia wiodącej szlakami przemocy i biedy). Każda z czarownic ma przytwierdzoną do pleców białą szarfę – po to, by nie mogła odlecieć. W filmie taką szarfą jest realizm, za sprawą którego baśniowy, magiczny świat nigdy nie traci związki z rzeczywistością. Idealnie dawkowane egzotyka i swojskość, symbolika i obyczajowy konkret, a do tego spora garść poezji, szczypta humoru oraz zjawiskowa mała Maggie Mulubwa w głównej roli – to wszystko tworzy czarodziejską filmową miksturę, działającą jeszcze długo po wyjściu z kina.

 

Newsletter

(raz w tygodniu)