Kobieta, która odeszła

Złoty Lew na festiwalu w Wenecji 2016 i przebój ostatniej edycji MFF T-Mobile Nowe Horyzonty.

Lav Diaz jest twórcą, który z powodzeniem łączy uważną kontemplację i społeczny, krytyczny pazur. Jego najnowsze dzieło ma w sobie ukryty puls, narastające napięcie, które pod koniec eksploduje (Tadeusz Sobolewski, „Gazeta Wyborcza”). Nagrodzona Złotym Lwem w Wenecji Kobieta… to starannie przemyślane studium funkcjonowania moralnego kompasu w brutalnej rzeczywistości Filipin lat 90. Naszą przewodniczką po tym świecie jest Horacia, która niesłusznie spędziła 30 lat w więzieniu. Po wyjściu na wolność oddaje się planowaniu zemsty, jednak Diaz tak prowadzi swoją bohaterkę, aby ukazać możliwie złożoną osobowość. Horacia łączy w sobie pragnienie zapłaty za wyrządzone krzywdy i jednocześnie potrzebę bezwarunkowej pomocy osobom wykolejonym z życia – podobnie jak ona sama.

Paweł Kosuń, producent filmowy, prezes Wrocławskiej Fundacji Filmowej:

Już dawno nie widziałem tak bardzo ludzkiego i pozwalającego kontemplować życie filmu. Piękne 4 godziny, których bałem się jak ognia. Seans  Kobiety, która odeszła dał mi jednak zastrzyk energii do rozwijania mojego nowego projektu.

 

Barbara Hollender, „Rzeczpospolita”:

Kobieta, która odeszła jest dziełem oryginalnym i nieszablonowym. To wręcz zadziwiające, jak długo i uważnie możemy razem z Horacią, główną bohaterką filmu, obserwować życie toczące się wokół niej.

 

Olga Stefopulos, widz:

Jestem mile zaskoczona – zazwyczaj mam problem z utrzymaniem uwagi przy tak długich seansach, ale to było slow cinema w super wydaniu.

 

Beata Stasińska, wydawca:

Dawno nie widziałam tak nowatorskiego pod każdym względem filmu o czystym dobru w złym świecie.

 

Piotr Czerkawski, krytyk filmowy:

Film zrobił na mnie wrażenie; chwilami czułem się jak nastolatek oglądający po raz pierwszy klasyki Kurosawy. Mam nadzieję, że do kin przyjdzie jak najwięcej ludzi.

 

Anita Piotrowska, „Tygodnik Powszechny”:

„Kobieta, która odeszła” pozostawia nam przestrzeń dla interpretacyjnej nieoczywistości czy paradoksu; zdobywa naszą uwagę nie ewidentną symboliką, ale dotknięciem delikatnej materii życia, dzięki czemu staje się kinem naprawdę wielkiego formatu.

Na ekranie

Newsletter

(raz w tygodniu)